07/05/2016
Stało się. Po co tyle gadałaś? Jesteś z siebie dumna? Znowu zawiodłaś. Znowu jesteś... Beznadziejna. Jak zawsze. To zawsze twoja wina.
Tak się tego podobno bałaś... A sama do tego doprowadziłaś. Woo hoo, gratulacje dla ciebie... A najgorsze jest to że nadal ci na nim zależy, prawda? Nadal chcesz go trzymać w swoich ramionach, być mu potrzebna, zaopiekować się nim. Ale straciłaś jego zaufanie. I po co kłamiesz że była to Tylko jedna, niewłaściwa osoba, przecież wiesz że dowiedziało się więcej?
Teraz to ty czujesz ból, bezsilność, zawiodłaś nie tylko siebie, ale też jego zaufanie... Nie odzyskasz tego, wiesz? To nie jest takie łatwe Jak ci się może wydawać. Nie jest. Nie jest...
Widzisz go codziennie w szkole, myślisz o nim, nawet Jak na niego nie patrzysz. Z każdą taką sytuacją, kiedy popatrzysz albo pomyślisz o nim, strzelasz sobie metalem po ręce. Ale nie sprawia ci to rzeczywistego bólu, wręcz przeciwnie, podoba ci się to, tak samo Jak uwielbiasz widok posiniałej od uderzeń ręki. Zastanawiasz się co z kinem, czy w końcu idziecie razem czy cię olał i idzie z chłopakami, a ty z ciocią... Zastanawiasz się czy rzeczywiście jest jeszcze szansa, jakakolwiek, żeby to się udało... Ale raczej nie. Tobie na nim zależy, ale jemu? Zraził się do ciebie.
Była szansa na wspólny seans... Ale nie mogłaś... Za późno się dowiedziałaś, musiałaś sprzątać... Byłaś wtedy wściekła na ojca, na siebie, przecież mogłaś to zrobić dzień wcześniej. Dokładnie to ojciec powiedział ci przez telefon, nie?
Czujesz się teraz jak ofiara losu. Ale cieszysz się, że chociaż jemu udał się seans. Bo przecież czy to nie o to chodzi? Czy nie chodzi o szczęście drugiej osoby?
Tak się tego podobno bałaś... A sama do tego doprowadziłaś. Woo hoo, gratulacje dla ciebie... A najgorsze jest to że nadal ci na nim zależy, prawda? Nadal chcesz go trzymać w swoich ramionach, być mu potrzebna, zaopiekować się nim. Ale straciłaś jego zaufanie. I po co kłamiesz że była to Tylko jedna, niewłaściwa osoba, przecież wiesz że dowiedziało się więcej?
Teraz to ty czujesz ból, bezsilność, zawiodłaś nie tylko siebie, ale też jego zaufanie... Nie odzyskasz tego, wiesz? To nie jest takie łatwe Jak ci się może wydawać. Nie jest. Nie jest...
Widzisz go codziennie w szkole, myślisz o nim, nawet Jak na niego nie patrzysz. Z każdą taką sytuacją, kiedy popatrzysz albo pomyślisz o nim, strzelasz sobie metalem po ręce. Ale nie sprawia ci to rzeczywistego bólu, wręcz przeciwnie, podoba ci się to, tak samo Jak uwielbiasz widok posiniałej od uderzeń ręki. Zastanawiasz się co z kinem, czy w końcu idziecie razem czy cię olał i idzie z chłopakami, a ty z ciocią... Zastanawiasz się czy rzeczywiście jest jeszcze szansa, jakakolwiek, żeby to się udało... Ale raczej nie. Tobie na nim zależy, ale jemu? Zraził się do ciebie.
Była szansa na wspólny seans... Ale nie mogłaś... Za późno się dowiedziałaś, musiałaś sprzątać... Byłaś wtedy wściekła na ojca, na siebie, przecież mogłaś to zrobić dzień wcześniej. Dokładnie to ojciec powiedział ci przez telefon, nie?
Czujesz się teraz jak ofiara losu. Ale cieszysz się, że chociaż jemu udał się seans. Bo przecież czy to nie o to chodzi? Czy nie chodzi o szczęście drugiej osoby?
Komentarze
Prześlij komentarz