29/30/04/2020
Przypomniałam sobie jak uwielbiam lata 80. Za muzykę, style i kierunki w modzie, styl rysunków w komiksach, no i oczywiście- horrory. To są lata, w których powstały najbardziej ikoniczne postacie tego gatunku i cała dekada była wypełniona cudownymi dziełami tego gatunku kinematografii. Ale też dzięki kilku filmom postanowiłam przypomnieć sobie muzykę lat 50 i na powrót jestem w niej zakochana. Nie żebym narzekała na czasy, w których żyję, ale muzyka kiedyś była po prostu lepsza. Znaczy może nie lepsza, bo ciężko to porównywać, ale na pewno prawdziwsza. Miała duszę, opowiadała historię, nadawała nastrój i ogólnie jakoś tak dziwnie relaksowała. Całość jest zdecydowanie bardziej autentyczna i to chyba czyni ją tak niesamowitą, bo nie jestem w stanie inaczej tego wytłumaczyć. To jest muzyka, przy której ludzie się zakochują... Straszne jak wszystko ostatnio sprowadza się u mnie do tego samego tematu i zawsze kończy się mną wylewającą swoje żale i bolączki o byciu "niekochaną, niep...