Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2020

09/06/2020

Jutro ostatni dzień matur. Jest zdecydowanie lepiej niż myślałam. Paulinka powiedziała, że w sumie to pojechałaby sobie nad morze teraz. No to ja stwierdziłam, że w takim razie w czym problem? Piątek o 4 rano jest bezpośredni do Gdyni za 50 zł, o 13 jesteśmy w centrum, wystarczy ogarnąć miejsce do spania i wszystko załatwione. 400 zł mam w portfelu, ona po urodzinach podobnie, zmieścimy się w tym budżecie bez większego problemu. Ale ona nagle, że jednak nie, rodzice nie pozwolą i tego typu rzeczy. Mamy 20 lat. W końcu mamy czas i możliwość na zrobienie sobie takiego spontanicznego wypadu, w sumie jak nie teraz to kiedy? No ale zrezygnowała. Na chwilę błysnęła mi myśl, żeby może Pawła zapytać czy by się nie przejechał na randomowego tripa nad morze, ale doszłam do wniosku, że to przecież bez sensu. Nie widzieliśmy się 3 miesiące, sama w sumie nie wiem czy on teraz pracuje czy nadal studia czy co; nie wiem też jak teraz byśmy się zachowywali w swoim towarzystwie. Mam trochę wrażenie, że...

06/06/2020

W zasadzie sama nie wiem do końca czym się stresuję. Chyba po prostu za dużo myślę o wszystkich sposobach na zjebanie matury. Jutro mam przyjść do szkoły, siąść i pół dnia pisać wypracowania, które zadecydują o tym, co będzie ze mną dalej. Trochę przerażająca jest wizja, że moje słowa zaważą nad moim losem. Dramatyzuję, wiem. Ale po to jest ten blog. Żebym wyrzuciła z siebie cały mój strach i wszystkie wątpliwości, czy męczące mnie myśli i emocje. I to działa. Całe szczęście, bo pewnie dawno już bym oszalała. Szczególnie z tą maturą. I przysięgam że jak jeszcze jedna osoba będzie mi życzyć powodzenia na... to dostanę załamania nerwowego, nie żartuję. Na samych urodzinach kuzyna słyszałam to od każdego obecnego tam członka rodziny. 5 godzin odpowiadania co z maturą i gdzie na studia i na jaki kierunek i co zdaję i na którą egzamin i kurwa mać idzie dostać pierdolca przysięgam. Rodzina jest w stanie złamać nawet najbardziej zdrowego psychicznie człowieka.

01/06/2020

    Jeszcze we Wrocławiu, ku mojemu zaskoczeniu, w nocy z 31 na 1 napisał do mnie Daniel. Tak, ten, który ma cząstkę mnie, niespełniona miłość, "the one that got away" jak to mówią, mimo że nigdy się nie widzieliśmy. Ma dziewczynę, więc staram się być grzeczna i nie pisać do niego za często, ale kłamałabym, mówiąc, że czasem za nim nie tęsknię. Cudownie irytujące jest to, że on napisał i był w stanie utrzymać rozmowę, a Paweł nie. Dzisiaj (02/06) dowiedziałam się, że cały dzień pracuje. Mamy 23, nadal nie odpisał. Dwa dni odzywał się tyle co nic, dostałam 2 wiadomości na krzyż, nie mam zamiaru się produkować, jak mu zależy, to znajdzie czas i napisze. Mniejsza o to. Daniel napisał przed moimi urodzinami i w moje urodziny pisaliśmy i zapytał mnie jak się czuję, jak spędzam urodziny. Trafił na moment, w którym leżałam zapłakana w łóżku, myśląc o wszystkim co się działo i generalnie czując się jak śmieć. Stwierdził, że tak być nie może i zanim skończyłam czytać jego odpowiedź, z...

29-31/05/2020 + 01/06/2020 (20. urodziny)

Weekend poprzedzający moje 20 urodziny.      Wyjechałam do Wrocławia żeby odpocząć od całego gówna i wszystkiego co dzieje się w domu. Uciekłam od problemów i pomogło, dopóki tam byłam to było świetnie, ani razu nie myślałam o domu, o maturach, zapomniałam jak wygląda mój przeciętny dzień w Bielsku. Pół godziny po wejściu do domu leżałam w łóżku płacząc bo zauważyłam, jak bardzo nie tęskniłam i jaka ogromna jest przepaść między atmosferą u Gosi i Matiego a atmosferą u mnie w domu.    Ale cofnijmy się trochę i popatrzmy na weekend, zanim tu wróciłam.     Wyjechałam w piątek, wieczorem byłam już na miejscu, zrobiliśmy szybkie zakupy, ogarnęliśmy się i wzięli mnie na Wyspę Słodową. Ciężko w ogóle opisać uczucie jakie towarzyszy przyjściu do tego miejsca po raz pierwszy, a co dopiero po 3 miesiącach siedzenia w domu. Ludzie w prawie każdym wieku, z różnych subkultur, większość pije, niektórzy jarają, każdy dobrze się bawi. Coś absolutnie niesamowitego. Kto...