06/06/2020
W zasadzie sama nie wiem do końca czym się stresuję. Chyba po prostu za dużo myślę o wszystkich sposobach na zjebanie matury. Jutro mam przyjść do szkoły, siąść i pół dnia pisać wypracowania, które zadecydują o tym, co będzie ze mną dalej. Trochę przerażająca jest wizja, że moje słowa zaważą nad moim losem. Dramatyzuję, wiem. Ale po to jest ten blog. Żebym wyrzuciła z siebie cały mój strach i wszystkie wątpliwości, czy męczące mnie myśli i emocje. I to działa. Całe szczęście, bo pewnie dawno już bym oszalała. Szczególnie z tą maturą. I przysięgam że jak jeszcze jedna osoba będzie mi życzyć powodzenia na... to dostanę załamania nerwowego, nie żartuję. Na samych urodzinach kuzyna słyszałam to od każdego obecnego tam członka rodziny. 5 godzin odpowiadania co z maturą i gdzie na studia i na jaki kierunek i co zdaję i na którą egzamin i kurwa mać idzie dostać pierdolca przysięgam. Rodzina jest w stanie złamać nawet najbardziej zdrowego psychicznie człowieka.
Komentarze
Prześlij komentarz