22/01/22
Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że to nie ja jestem odpowiedzialna za jego emocje. I zaczęłam to w końcu akceptować. Jego depresja nie jest moją winą. Nie ja zawiniłam, tylko lata spędzone z jego ojcem alkoholikiem, którego zresztą częściej nie było niż był, przewrażliwioną matką i systemem, w którym facet jest wyśmiewany za każdym razem kiedy prosi o pomoc czy odkrywa wrażliwą stronę. Zarówno on jak i ja mamy swoje nieprzepracowane traumy, lata wyuczonych mechanizmów obronnych, które stworzyliśmy żeby przetrwać, których teraz musimy zacząć się oduczać. A nie jest to proste zadanie, mimo, że może tak brzmieć; bo oznacza to mniej więcej tyle, że musimy zacząć kwestionować wszystko, co do tej pory nazywaliśmy naszym charakterem, naszą osobowością i zacząć to rozbierać na części pierwsze, starając się dotrzeć do źródła, starając się oddzielić mechanizmy używane w trybie przetrwania, te które przez lata zadawanej traumy pozwoliły nam przeżyć, od tych zdrowych.
Komentarze
Prześlij komentarz