08/02/22
Znowu czuję się niepotrzebna, jakbym przeszkadzała. Znowu czuję się całkowicie sama, bo mam wrażenie, że z wszystkiego jestem wykluczona i jakbym była ignorowana przez Kubę. Nie wiem czy robi to specjalnie, czy jestem naprawdę tak irytująca, czy za dużo mówię, zadaję za dużo pytań, za bardzo mu matkuję… nie mam pojęcia. Boję się to wszystko spieprzyć, ale boję się też, że będę się tak czuła całe życie, że nic się nie zmieni, albo będzie coraz gorzej.
Kuba ciągle siedzi na telefonie, prawie się do mnie nie odzywa, a kiedy siadam obok i pytam, nawet żartobliwie, z kim tak romansuje, w momencie przestaje się uśmiechać i wydaje się być jakby zirytowany czy obrzydzony samą moją obecnością. Źle się z tym czuję, czuję się wtedy mała, nic nieznacząca, niepotrzebna. Taka osoba na doczepkę której właściwie nikt nie lubi.
Nigdy nie byłam czyimś pierwszym wyborem. Albo przynajmniej całe życie miałam takie poczucie — jakbym była właśnie na doczepkę, piątym kołem u wozu. Nawet siedząc w gronie przyjaciół kiedy zaczynam coś opowiadać, to sama słyszę jak z każdym słowem mówię coraz ciszej, aż całkowicie przestaję mówić cokolwiek, bo zauważam, że nikt nie słucha. I tak było od zawsze. Zawsze pomijana, zawsze niepotrzebna, niepasująca. Bo takie mam wrażenie: że nigdzie nie pasuję. Nie mam „swojego” towarzystwa, swojej grupy, ludzi dla których byłabym ważna, czy nawet jakiejkolwiek roli. Jakby każdy miał napisany scenariusz do tej sztuki zwanej życiem i studiował aktorstwo x lat, a ja się czuję jak wzięta przypadkowa osoba z ulicy, bez wręczonego scenariusza, bez pojęcia o czym jest sztuka i jakby ktoś kazał mi grać.
Komentarze
Prześlij komentarz