14/05/2019


Ojciec znowu bił się z bratem. Młody ma siniaki na plecach, krwawe ślady, jak malinki, tylko niekoniecznie te dobre. Martwię się o niego i mimo, że gdzieś tam cieszę się, że to nie ja obrywam, to chciałabym przejąć to wszystko na siebie, zrzucić z młodego trochę stresu i agresji. I w tym wszystkim w głowie plącze mi się myśl, że jedyne czego chcę to opowiedzieć o tym Jemu, bo był jedyną osobą, której ufałam na tyle żeby o tym ot tak opowiedzieć, jedyną osobą która znała moją sytuację i wiedziała jak mnie uspokajać.

Przyzwyczajenie jest najgorszą rzeczą jaka może istnieć po zerwaniu. Z przyzwyczajenia chciałam do niego dzwonić i opowiedzieć po cichu co się dzieje, powiedzieć ze łzami w oczach jak właśnie smarowałam bratu posiniaczone plecy kremem przeciwbólowym i uspokajałam, jak usłyszałam jak łamiącym się głosem mówił, że nie widzi sensu żyć i jak pomyślałam że chyba mamy to we krwi, jak przerażona i zarazem pusta w środku byłam kiedy usłyszałam co się w zasadzie stało, jak pierwszym instynktem, pierwszą myślą była chęć przytulenia się do Niego, popłakania chwilę na ramieniu i zaśnięcia przy Nim. Przytulona. Kochana. Chciana. Obecna.

Ale wiem doskonale, że nie ma na to szans. Że to scenariusz na dramat romantyczny, który rozpisałam sobie w głowie. Bo kto normalny kończąc związek, po 3 tygodniach bez żadnego znaku życia od drugiej osoby dzwoni w środku nocy żeby się wypłakać? I kto normalny odebrałby taki telefon po tym jak zostało się skrzywdzonym? Odpowiedź brzmi: nikt. Nie ma takich osób. To są fikcyjne scenariusze które popkultura w nas zaszczepiła, sytuacje które chcemy, żeby dla nas się sprawdziły, bajki. Bo nikt o zdrowych zmysłach, kto zrezygnował o ucięciu kontaktu po zostaniu skrzywdzonym, okłamanym przez „miłość swojego życia”, nie odbierze telefonu w środku nocy i nie zacznie uspokajać tej osoby mówiąc, że zaraz będzie. To nie amerykański dramat romantyczny i w tej wersji bohater nie zrywa się na zawołanie i nie pojawia się pod domem dziewczyny (byłej dziewczyny) żeby ją przytulić, pocałować i powiedzieć, że nadal kocha i nic się nie stało. To nie bajka, w której pojawia się wróżka chrzestna czy dżin i daje dziewczynie umiejętność naprawiania swoich błędów. To niestety jest prawdziwe życie i dlatego nie mogę jakkolwiek się z Nim kontaktować, bo wiem, że On tego nie chce. Wiem, że byłoby to nie fair. Więc tego nie zrobię, chociaż tęsknota i wspomnienia rozrywają mnie od środka.


Walka z przyzwyczajeniem mnie zabija.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

22/01/22

08/02/22

07/05/2016