28/04/2020
Czytałam rano stare rozmowy. I o ile były bardzo przyjemne, tak też bardzo uświadomiły mi jak dużo się zmieniło. Już ponad miesiąc siedzimy w kwarantannie, ani razu nie było konkretniejszego flirtowania, ani razu nie słyszałam, że ktokolwiek tęskni, nawet przyjaciele.
Zanim się z nim zobaczyłam po raz pierwszy, potrafił napisać, że zadzwoni, bo tęskni i faktycznie zadzwonić i gadać ze mną dobrą godzinę specjalnie idąc okrężną drogą. Ale, bądź co bądź, nie jesteśmy razem. Nic nas nie ogranicza i nie obowiązuje, nie angażujemy się w to emocjonalnie, chyba tak to szło. Muszę o tym pamiętać. I o tym, że pomimo wszystkiego co działo się przed kwarantanną on nie jest mój. Nie mogę oczekiwać, że czuje się podobnie, że też chciałby coś więcej. I mimo, że nie wyjeżdżam za granicę do pracy to prawdopodobnie i tak wyjeżdżam gdzieś na studia. Muszę wziąć to wszystko pod uwagę, ogarnąć się, zrozumieć, że może to do niczego nie dąży i że może to dobrze. Wystarczy, że krzywdzę emocjonalnie sama siebie, nie potrzebujemy kolejnego skrzywdzonego faceta. Zastanawia mnie czy on też ma takie myśli czasem. Czy czasem pojawia się u niego myśl "a może jednak?". Ale to nieważne. nie bawimy się tak przecież. Przecież była rozmowa na ten temat, wiesz, że nie chce cię na stałe. Nikt nie chce cię na stałe.
Czasem mam wrażenie, że po prostu się wszystkim nudzę, że nie ma we mnie nic, co skłoniłoby kogoś do zatrzymania mnie przy sobie. Nieważne czy jako przyjaciółkę czy dziewczynę. Na mini grupie klasowej jako chyba jedna z może dwóch osób nie mam pseudonimu. Taka pierdoła, a jednak kłuje, daje znać, że nie jestem warta zapamiętania, po prostu jestem, czasem wrzucę coś do dyskusji, czasem zacznę temat, ale kogo by to obchodziło. Po prostu egzystuję. Nie zmieniam tym niczyjego życia, nie wnoszę nic do świata. Jestem. I to tyle.
Zanim się z nim zobaczyłam po raz pierwszy, potrafił napisać, że zadzwoni, bo tęskni i faktycznie zadzwonić i gadać ze mną dobrą godzinę specjalnie idąc okrężną drogą. Ale, bądź co bądź, nie jesteśmy razem. Nic nas nie ogranicza i nie obowiązuje, nie angażujemy się w to emocjonalnie, chyba tak to szło. Muszę o tym pamiętać. I o tym, że pomimo wszystkiego co działo się przed kwarantanną on nie jest mój. Nie mogę oczekiwać, że czuje się podobnie, że też chciałby coś więcej. I mimo, że nie wyjeżdżam za granicę do pracy to prawdopodobnie i tak wyjeżdżam gdzieś na studia. Muszę wziąć to wszystko pod uwagę, ogarnąć się, zrozumieć, że może to do niczego nie dąży i że może to dobrze. Wystarczy, że krzywdzę emocjonalnie sama siebie, nie potrzebujemy kolejnego skrzywdzonego faceta. Zastanawia mnie czy on też ma takie myśli czasem. Czy czasem pojawia się u niego myśl "a może jednak?". Ale to nieważne. nie bawimy się tak przecież. Przecież była rozmowa na ten temat, wiesz, że nie chce cię na stałe. Nikt nie chce cię na stałe.
Czasem mam wrażenie, że po prostu się wszystkim nudzę, że nie ma we mnie nic, co skłoniłoby kogoś do zatrzymania mnie przy sobie. Nieważne czy jako przyjaciółkę czy dziewczynę. Na mini grupie klasowej jako chyba jedna z może dwóch osób nie mam pseudonimu. Taka pierdoła, a jednak kłuje, daje znać, że nie jestem warta zapamiętania, po prostu jestem, czasem wrzucę coś do dyskusji, czasem zacznę temat, ale kogo by to obchodziło. Po prostu egzystuję. Nie zmieniam tym niczyjego życia, nie wnoszę nic do świata. Jestem. I to tyle.
Komentarze
Prześlij komentarz