25/04/2020
Życie w izolacji powoli zabija mnie od środka.
Zdążyłam już pogodzić się z wywaleniem wszystkich moich tegorocznych planów za drzwi, mimo że brak stabilnego gruntu pod nogami i wiedzy co dalej robić, jak to będzie wyglądać, napawa mnie strachem.
Pomijając niemożność wyjścia na piwo ze znajomymi czy nawet zapalenia w miejscu publicznym, to chyba najgorsze jest ciągłe porozumiewanie się przez messengera, instagrama...
Po każdej rozmowie z jednym z kumpli jestem coraz bardziej dobita. Ludzie, których uważałam prawie za rodzinę (znamy się 13 lat) praktycznie mnie wykluczyli ze swojego grona. Mają swoją grupę, co jakiś czas gadają sobie na skype, razem wspominają jak to kiedyś było. Ja przestałam istnieć. Boli też fakt, że do swojej grupy włączyli kolesia którego widzieli na oczy tylko raz, na sylwestrze. Może to kwestia tego, że nie jestem facetem, może jestem zbyt emocjonalna i zbyt otwarta, nie wiem, ale jest to jak potężny cios w brzuch.
Przyjaciele nie zapominają też przy każdej nadarzonej okazji wspomnieć, że mają drugie połówki, że się z nimi spotykają, że mogą się przytulić, pocałować, kochać, a ja nie, o jak im przykro, ale muszę usłyszeć co ostatnio robili i ile razy i że widzą się "tylko" 2 razy w tygodniu i to tak mało, ale zamawiali gumki na allegro i są okej bo już sprawdzili i ciągle tęsknią do drugiej osoby i... Z każdą taką wiadomością moje serce delikatnie się łamie, za każdym razem pamiętając, żeby mi wypomnieć, że ja nawet nie wiem na czym stoję.
Bo nie wiem, nie mam pojęcia co powinnam czuć i czy powinnam cokolwiek czuć. Co prawda jest on osobą, z którą mam najwięcej kontaktu i niezmiernie mnie to cieszy, ale ni cholery nie potrafię go rozgryźć, a przeważnie nie mam z tym problemu. Wysyła mi mieszane sygnały, raz pisze do mnie "malutka" a raz nie pisze absolutnie nic. Raz otwarcie ze mną flirtuje a raz całkowicie blokuje moje próby pójścia w tym kierunku. Wiem, że rozmawialiśmy na ten temat jak spotykaliśmy się przed kwarantanną, ale ciągle z tyłu głowy mam jego wypowiedzi o tym, że "nie jesteśmy niczym związani" i "kolejna przyjaciółka się zakochała". Na ten moment nie wiem nic.
Zdążyłam już pogodzić się z wywaleniem wszystkich moich tegorocznych planów za drzwi, mimo że brak stabilnego gruntu pod nogami i wiedzy co dalej robić, jak to będzie wyglądać, napawa mnie strachem.
Pomijając niemożność wyjścia na piwo ze znajomymi czy nawet zapalenia w miejscu publicznym, to chyba najgorsze jest ciągłe porozumiewanie się przez messengera, instagrama...
Po każdej rozmowie z jednym z kumpli jestem coraz bardziej dobita. Ludzie, których uważałam prawie za rodzinę (znamy się 13 lat) praktycznie mnie wykluczyli ze swojego grona. Mają swoją grupę, co jakiś czas gadają sobie na skype, razem wspominają jak to kiedyś było. Ja przestałam istnieć. Boli też fakt, że do swojej grupy włączyli kolesia którego widzieli na oczy tylko raz, na sylwestrze. Może to kwestia tego, że nie jestem facetem, może jestem zbyt emocjonalna i zbyt otwarta, nie wiem, ale jest to jak potężny cios w brzuch.
Przyjaciele nie zapominają też przy każdej nadarzonej okazji wspomnieć, że mają drugie połówki, że się z nimi spotykają, że mogą się przytulić, pocałować, kochać, a ja nie, o jak im przykro, ale muszę usłyszeć co ostatnio robili i ile razy i że widzą się "tylko" 2 razy w tygodniu i to tak mało, ale zamawiali gumki na allegro i są okej bo już sprawdzili i ciągle tęsknią do drugiej osoby i... Z każdą taką wiadomością moje serce delikatnie się łamie, za każdym razem pamiętając, żeby mi wypomnieć, że ja nawet nie wiem na czym stoję.
Bo nie wiem, nie mam pojęcia co powinnam czuć i czy powinnam cokolwiek czuć. Co prawda jest on osobą, z którą mam najwięcej kontaktu i niezmiernie mnie to cieszy, ale ni cholery nie potrafię go rozgryźć, a przeważnie nie mam z tym problemu. Wysyła mi mieszane sygnały, raz pisze do mnie "malutka" a raz nie pisze absolutnie nic. Raz otwarcie ze mną flirtuje a raz całkowicie blokuje moje próby pójścia w tym kierunku. Wiem, że rozmawialiśmy na ten temat jak spotykaliśmy się przed kwarantanną, ale ciągle z tyłu głowy mam jego wypowiedzi o tym, że "nie jesteśmy niczym związani" i "kolejna przyjaciółka się zakochała". Na ten moment nie wiem nic.
Komentarze
Prześlij komentarz