18/04/21

 Moja nienawiść do siebie się pogłębia. Kiedy już myślę, że jest dobrze i zaczynam się ze sobą dobrze czuć, ktoś mówi mi że mam zacząć się ruszać, że przytyłam, że strasznie wyglądam. Przeważnie to któreś z rodziców, najczęściej matka. Za każdym razem jak to słyszę to czuję się ze sobą coraz gorzej. Najgorsze w całej sytuacji jest to, że naprawdę chciałabym potrafić po prostu wziąć się za siebie, zacząć ćwiczyć, czy biegać, ale nie potrafię. Jakkolwiek głupio i beznadziejnie by to nie brzmiało, mam fizyczną blokadę przed tym, żeby zacząć. Początki są podobno najtrudniejsze.

Coraz częściej po tego typu komentarzach zaczynam płakać i głos, mówiący o milionach sposobów na śmierć, jest coraz wyraźniejszy. Dzisiaj kiedy uciekłam do pokoju i popatrzyłam w lustro miałam ochotę się pociąć. Nie jest to dla mnie łatwe, bo po to chodziłam wtedy do psychologa żeby to zwalczyć, a teraz cała włożona przeze mnie w to praca po prostu zaczyna znikać. Na balkonie zaczęłam się przypalać zapalniczką, Kuba chyba po raz pierwszy się na mnie wtedy wściekł. Nie dziwię mu się, na jego miejscu też bym się wkurwiła, szczególnie mając taką historię jak on. 

Nie wiem co robić. W zasadzie to chyba bardziej nie wiem JAK, a nie CO. Głos krzyczy żebym posprzątała, wstała z łóżka, poszła pobiegać, zrobiła cokolwiek, ale reszta mnie odmawia posłuszeństwa. Nie chcę sobą obarczać Kuby, to nie jest w stosunku do niego sprawiedliwe, nie powinien brać na siebie moich problemów. Dlatego też nie mówię mu jak często mam myśli samobójcze, jak często, nawet siedząc na balkonie, myślę o tym, żeby skoczyć z wysokiego miejsca i skręcić sobie kark, czy że ostatnio prawie codziennie chcę sobie zrobić krzywdę. Nie musi tego wiedzieć. Nie powinien. Muszę się nauczyć panować nad emocjami.

Chyba powiedział mojej matce że się popłakałam. Usłyszałam tylko z dołu pretensjonalne „niech przestanie się nad sobą użalać” wychodzące z ust mojej matki. Mimo, że jest świadoma swoich toksycznych zachowań i tego, że powiela działania swojej własnej matki, nie potrafi przestać. Chyba nawet trochę jej współczuję, bo zamiast pójść do psychiatry decyduje się na odbijanie sobie tego na nas. Ciągle mówi że ma depresję, ale nic z tym nie chce zrobić. Ja osobiście raczej bym się kierowała z jej diagnozą w stronę choroby dwubiegunowej, ale co ja mogę wiedzieć. Boję się też, że u psychiatry zachowywałaby się zupełnie inaczej, więc diagnoza mogłaby być nieprawidłowa. 

Koniec użalania się na dzisiaj na ten moment. W końcu mam iść na spacer.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

22/01/22

08/02/22

07/05/2016