20/01/22
Znowu czuję się odpowiedzialna za emocje drugiej osoby. Pierwszy raz widziałam go tak podirytowanego, czy nawet wkurwionego. Bałam się go. Bez żadnych słów sprawił, że poczułam się mała, chciałam się schować, uciec, żeby nie oberwać, choćby werbalnie, bo w takim otoczeniu się wychowałam i jestem nauczona, że obrywam rykoszetem ilekroć ktoś mi bliski (zazwyczaj był to jeden z rodziców, czyt.: matka) jest w złym humorze i najbezpieczniejszą opcją jest się schować, zniknąć, żeby nawet przypadkiem nie zezłościć drugiej osoby. I najbardziej pojebane jest to, że za każdym razem wyczuwam najmniejsze zmiany w emocjach drugiej osoby, szczególnie tak mi bliskiej jak Kuba, i odbija się to na mnie, bo czuję się odpowiedzialna za nastrój tej osoby i zaczynam analizować, czy przypadkiem nie zrobiłam czegoś złego, bo to na pewno moja wina, na pewno nie chce mnie teraz widzieć. Dzisiaj już sprawdziłam autobusy, żeby wrócić na noc do domu, żeby nie wchodzić Kubie w drogę, ale nie chcę też zostawiać go z tym wszystkim samego, bo boję się o niego. Poszłam go przytulić, ale kiedy to zrobiłam, poczułam całkowitą pustkę. Nie przytulił mnie z powrotem, nic nie powiedział, nawet na mnie nie spojrzał, tylko dalej przeglądał Facebooka. Tęsknię za momentami kiedy był moim szczęśliwym, bezpiecznym miejscem. Tylko pytanie czy faktycznie kiedykolwiek tym dla mnie był? Czy był dla mnie oparciem, czy tylko byłam wcześniej zaślepiona, albo byliśmy wiecznie zjarani, a teraz kiedy tego zabrakło i weszła rzeczywistość okazało się, że to nie jest to? Ale czy to nie on mówił mi, że do siebie pasujemy, że chce ze mną być, że mnie kocha, że chce ze mną być do końca? Nie wiem nic. Nic mi nie mówi, nie chce ze mną rozmawiać, a ja nie wiem jak mam pomóc i czuję się bardziej bezradna niż kiedykolwiek. Bezradność jest chyba najgorszym uczuciem jakie mi towarzyszy prawie całe życie - kiedyś czułam się bezradna wobec przemocy moich rodziców wobec młodszego brata, wobec depresji mojej mamy i jej ciągłych obietnic, że rozwiedzie się z moim ojcem i się wyprowadzi, w końcu wobec własnych emocji, z którymi nie potrafiłam i nadal nie potrafię sobie radzić, no i teraz - wobec emocji i bólu Kuby. I chcę mu pomóc. Bo bardziej boję się o niego, niż jego kiedy jest w tym stanie.
Komentarze
Prześlij komentarz