15/02/22
Jeżeli ktokolwiek to czyta to chciałabym od razu przeprosić, jeżeli zrobiłam coś głupiego, bo na ten moment jestem coraz bliżej i chcę żeby to wszystko przestało w końcu boleć, chcę w końcu być szczęśliwa, chcę przestać wszystkim przeszkadzać i marnować powietrze i czas innych ludzi.
Za każdym razem jak zaczynam być szczęśliwa, coś zaczyna się psuć i za każdym razem boli coraz bardziej, z każdym kolejnym razem jest mnie coraz mniej. A tym razem może mnie naprawdę zabraknąć, bo zainwestowałam w Kubę całą siebie, nigdy nikogo nie kochałam tak jak jego. On najprawdopodobniej będzie moim końcem, moim ostatnim, tylko nie w takim sensie jak liczyłam. Nie będzie tu happy endu, to nie film czy książka, nie fikcja, tylko prawdziwe życie. Naprawdę chciałabym w końcu być kochana tak jak ja kocham drugą osobę, ale wiem, że nigdy tego nie znajdę, może nawet nie zasługuję na bycie szczęśliwą. Na razie siedzę w niepewności, czyli chyba w najgorszym stanie w tej sytuacji, bo nie wiem na co się przygotowywać. Dzisiaj wracam do domu, żeby dać Kubie przestrzeń i czas do zastanowienia się. Wiem, że nie jestem w stanie zmusić go do pokochania mnie i nie chcę tego robić, nie chcę też w jakikolwiek sposób wpływać na jego decyzję moim zachowaniem, bo chyba gorsze od zerwania byłoby gdyby został ze mną z litości czy żalu.
Na zmianę czuję przeogromny ból i pragnienie śmierci, zniknięcia lub całkowitą apatię, jakbym była odcięta od samej siebie. Nie mam pojęcia czy wykończyłam już zapas łez, ale byłoby miło, bo płakanie 3 dni z rzędu jest wyczerpujące, szczególnie połączone z niejedzeniem i brakiem porządnego snu, bo mój organizm mimo bycia wyczerpanym nie pozwala mi na zaśnięcie.
🥀✨it feels like flying, but maybe we’re dying ✨🥀
Komentarze
Prześlij komentarz